malwinkowo

malwinkowo

sobota, 29 listopada 2014

...aniołkowo...

witajcie Kochani:),
jakiś czas temu zostałam poproszona
o zrobienie 2 aniołków z masy solnej do szkoły...
masa solna kojarzy mi się 
z dzieciństwem, moją Mamą i Bożym Narodzeniem...
ponieważ to z Mamą i siostrą robiłyśmy
1-wsze Bożonarodzeniowe figurki, 
a konkretniej świeczniki, 
 z masy solnej...
...miałam baaardzo fajne dzieciństwo...
z Mamą robiło się kryształy z soli, 
rysowało świecą na kartonie, który następnie malowało się farbą,
rysowało się szlaczki,
z Tatą robiło się laurki na Dzień Dziadków,
łańcuchy z bibuły na choinkę,
tworzyło się śnieg na rysunkach zimowych za pomocą pasty do zębów,
robiło się zagrodę wiejską 3D...
z Dziadkami chodziło się na grzyby, 
do ZOO, Lunaparku...
Babcia kręciła kogel-mogel,
Dziadek czytał Biblię w obrazkach dla dzieci....
to były fajne czasy...
dni, do których nie raz chciałoby się wrócić...


dlatego ja już teraz z moim synkiem 
wszystko "robię", o wszystkim mu opowiadam, 
czytam bajki, i nie tylko, bo ostatnio czytałam mu
fragment "Historii Naturalnej" Pliniusza:),
każdą moją pracę mu pokazuję:).
chciałabym, aby i on powiedział później,
że miał fajne dzieciństwo:).


 ...ale wracając do moich aniołków z masy solnej...
masę wyrobiłam wg tego przepisu znalezionego w necie:

PRZEPIS NA MASĘ SOLNĄ:

2 szklanki mąki
1 szklanka soli
1 łyżeczka oleju
woda

z tym, że zmieniłam proporcję o połowę
ponieważ zanim podjęłam decyzję 
ulepienia tych aniołków
postanowiłam najpierw zrobić na próbę
z niewielkiej ilości składników

trochę się obawiałam, że mi nie wyjdą,
albo, że popękają, etc...
no ale wyszły tak:











na początku suszyłam je na kaloryferze...
później zmieniłam zdanie
 i wstawiłam je na 1,5 godziny
do piekarnika nastawionego 
na mniej więcej 75 stopni...
jednak okazało się, że nie do końca wyschły
 i są do tego strasznie blade:/...
więc znów położyłam je na kaloryferze,
a później straciłam cierpliwość 
i ponownie wsadziłam je do piekarnika (na 75 stopni),
a następnego dnia chcąc je trochę zrumienić, 
bo nadal były blade jak śmierć na chorągwi,
włożyłam je do piecyka  - tym razem 
na jakieś 100 stopni...
niestety nic to nie dało - 
jak je wsadziłam blade, tak je wyjęłam blade:/.
ale już dalej nie kombinowałam,
bo kiedyś zapomniawszy 
o wsadzonych do piekarnika
aniołkach z modeliny
wyszło na to, że posłałam je do piekła:),




a to już poszczególne etapy tworzenia:




pomalowałam je farbami akrylowymi,
z tyłu klejem na gorąco przykleiłam sznurek ,
skrzydełka dodatkowo pokryłam złotą farbką brokatową Ayeeda,
a sznureczkową aureolkę złotym lakierem do paznokci -
tyle, że mój Mąż nie do końca wybrał taki odcień
 jak chciałam:P,
i tyle:).
aaa....dwóm aniołkom
włożyłam w łapki
gałązki z szyszkami olchy:)


















jak Wam się podobają:)?

a na koniec jedne z moich
1-wszych aniołków
z masy solnej,
które zrobiłam
 będąc jeszcze  dzieckiem




miłego wieczoru:).
malwinku

CANDY na blogu PAPIEROWO, SCRAPOWO, ARTYSTYCZNIE (do niedzieli 30 listopada 2014)

witajcie Kochani:),
chciałabym podzielić się z Wami
przemiłą informacją, że
blog
PAPIEROWO, SCRAPOWO, ARTYSTYCZNIE (TU)
zaprasza Nas na
 CANDY (TU)

trwające do niedzieli
30 listopada 2014
(WYNIKI: 01.12.2014 Pn),
do wygrania
SUPER ŚWIĄTECZNE TEKTURKI:),
po resztę szczegółów
 dotyczących ZABAWY
zapraszam na bloga

http://martapaluch.blogspot.com/2014/11/candy.html
pozdrawiam ciepło
w ten mroźny dzień:).
malwinku